Sprawców internetowych komentarzy nie udało się ustalić. Nie dlatego, że policja nie próbowała ich znaleźć, lecz dlatego, że nie było już danych technicznych, które mogłyby pomóc w ich identyfikacji. W sprawie znieważenia kandydata na prezydenta miasta Piotrkowa Trybunalskiego 2029 Leszka Chasikowskiego, Komenda Miejska Policji w Piotrkowie Trybunalskim umorzyła dochodzenie. Z dokumentów wynika, że blog "epiotrkow" nie posiadał adresów IP autorów wskazanych komentarzy. To rodzi poważne pytania o bezpieczeństwo użytkowników i trwałość danych w lokalnych serwisach internetowych.
Komentarze są dostępne, ale autorów nie można już ustalić
Sprawa dotyczy komentarzy zamieszczonych pod materiałem opublikowanym na portalu epiotrkow.pl. Leszek Chasikowski zawiadomił organy ścigania, wskazując, że wpisy mogą stanowić zniesławienie w rozumieniu art. 212 § 1 Kodeksu karnego. Komentarze były publikowane przez osoby posługujące się pseudonimami, m.in. „-M”, "-J88", „MaWag”, „Robin1”, „Siara”, „diler” oraz „Luzik”.
Policja podjęła próbę ustalenia, kto faktycznie krył się za tymi pseudonimami. W tym celu zwróciła się do podmiotu prowadzącego serwis o przekazanie danych technicznych, w tym adresów IP i portów źródłowych. I właśnie tutaj pojawił się zasadniczy problem. Zarząd epiotrkow.pl poświadczył, że nie posiada danych IP osób komentujących pod ich artykułami. Z odpowiedzi przekazanej policji wynikało, że nie ma danych pozwalających na wskazanie adresów IP osób, które zamieściły komentarze. Jako przyczynę wskazano upływ czasu oraz zmiany, jakie przez lata zachodziły w infrastrukturze serwisu. Artykuł, pod którym znajdowały się komentarze, miał zostać opublikowany ponad 11 lat wcześniej. W tym czasie zmieniali się dostawcy usług hostingowych, infrastruktura serwerowa, operatorzy oraz system CMS. W efekcie historyczne dane techniczne nie były dostępne według "Radio Pasmo Piotrków Sp. z o.o." będącego wydawcą serwisu epiotrkow.pl zarejestrowanego w sądowym rejestrze Dzienników i Czasopism. Dla prowadzących postępowanie oznaczało to praktycznie zamknięcie drogi do identyfikacji autorów. Fakt, że materiał został opublikowany ponad 11 lat temu, nie powinien jednak kończyć dyskusji. Wpisy są do dziś na które natrafił Chasikowski po 11 latach. Bo pojawia się znacznie szersze pytanie: co z bezpieczeństwem treści i użytkowników, których komentarze nadal znajdują się w internecie?
Jeżeli dziś można wejść na stronę, otworzyć historyczny materiał, odświeżyć go i nadal zobaczyć znajdujące się pod nim komentarze, to dla przeciętnego użytkownika serwis w dalszym ciągu funkcjonuje. Treść nie zniknęła wraz z upływem 11 lat. Jest nadal dostępna w internecie i publikowana za każdym razem gdy wchodzi się na tę stronę internetową. A jednocześnie — jak wynika z informacji przekazanych organom ścigania — nie zachowały się dane techniczne pozwalające ustalić, kto te treści opublikował. To właśnie ta rozbieżność powinna być przedmiotem publicznej debaty.
Internet pamięta treść, ale nie zawsze pamięta autora
Sprawa pokazuje problem, który może dotyczyć nie tylko jednej osoby i jednego portalu. W internecie użytkownik może mieć wrażenie, że jego aktywność jest rejestrowana i możliwa do odtworzenia. Tymczasem techniczna możliwość wyświetlenia starego komentarza nie oznacza automatycznie, że administrator posiada również dane pozwalające ustalić jego autora.
Treść przetrwała. Ślad prowadzący do autora — nie.
W przypadku komentarzy, które mogą naruszać czyjeś dobra osobiste albo stanowić przestępstwo, taka sytuacja ma bardzo poważne konsekwencje. Organy ścigania mogą bowiem otrzymać informację o konkretnym wpisie, ale bez danych technicznych nie mają możliwości skutecznego dojścia do osoby, która go zamieściła.
Skandal czy problem systemowy?
Z punktu widzenia osoby, która zgłasza możliwość popełnienia przestępstwa, sytuacja może być odbierana jako skandaliczna: wpisy nadal istnieją, ale nie można ustalić ich autorów, ponieważ nie ma już danych technicznych umożliwiających ich identyfikację. Nie oznacza to jednak, że sam fakt braku danych IP po 11 latach stanowi automatycznie naruszenie prawa przez portal. Do takiego stwierdzenia potrzebne byłyby dodatkowe ustalenia dotyczące m.in. obowiązków administratora w czasie publikacji komentarzy i zasad przechowywania danych. Problem bezpieczeństwa pozostaje jednak realny.
Warto więc pytać: jak długo lokalne portale przechowują dane techniczne dotyczące aktywności użytkowników? Co dzieje się z tymi danymi podczas migracji serwerów i systemów CMS? Czy stare komentarze pozostają dostępne, gdy znikają informacje pozwalające ustalić ich autorów? I wreszcie — czy użytkownik może mieć pewność, że w przypadku poważnego naruszenia prawa organy ścigania będą miały techniczne narzędzia pozwalające ustalić sprawcę?
Dochodzenie umorzone
W postanowieniu z 21 sierpnia 2026 roku Komenda Miejska Policji w Piotrkowie Trybunalskim zdecydowała o umorzeniu dochodzenia wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa, powołując się na art. 322 § 1 Kodeksu postępowania karnego.
Umorzenie nie oznacza, że policja ustaliła, iż wskazane komentarze nie miały charakteru przestępczego. Oznacza, że w toku postępowania nie udało się ustalić osoby, której można byłoby przypisać ich autorstwo. Ta sprawa pozostawia więc nie tylko pytanie o autorów anonimowych komentarzy. Pozostawia również pytanie o bezpieczeństwo internetu: czy nasze serwisy potrafią skutecznie chronić użytkowników i zapewnić możliwość identyfikacji osób, które wykorzystują internet do łamania prawa?
Ministerstwo Cyfryzacji, NASK, Najwyższa Izba Kontroli - co Państwo na to?