Konkurencja między Stanami Zjednoczonymi a Chinami o zaawansowane półprzewodniki stała się jednym z najważniejszych problemów ekonomicznych i geopolitycznych dekady. / Ilustracja AI
Rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi a Chinami o zaawansowane półprzewodniki stała się jednym z kluczowych tematów gospodarczych i geopolitycznych tej dekady. Układy scalone — szczególnie wysokowydajne procesory do sztucznej inteligencji — znajdują się dziś w samym centrum konfliktu interesów: bezpieczeństwa narodowego, technologicznej dominacji oraz globalnych łańcuchów dostaw. W praktyce „wojna chipowa” to nie tylko spór o handel. To walka o to, kto będzie kontrolował przyszłość sztucznej inteligencji, przemysłu obronnego oraz światowej gospodarki.
Półprzewodniki jako narzędzie presji geopolitycznej: Krótkotrwała zgoda USA na eksport chipów Nvidia H200 do Chin — oraz błyskawiczna reakcja Pekinu, który w praktyce odmówił ich przyjęcia — pokazują, że zarówno Waszyngton, jak i Pekin traktują politykę chipową jako instrument strategicznego nacisku.
H200 jako granica technologiczna: Nvidia H200 wyznacza najwyższy poziom technologii AI, na jaki USA są gotowe pozwolić Chinom. Choć chip mógłby istotnie przyspieszyć rozwój chińskich firm w dziedzinie AI, jeszcze bardziej zaawansowane procesory pozostają objęte zakazem eksportu. To część amerykańskiej strategii utrzymania przewagi.
Chiny reagują ostrożnie, ale adaptacyjnie: Pekin nie wprowadza pełnego zakazu, lecz prawdopodobnie dąży do kontrolowanych ograniczeń importu zagranicznych chipów AI, jednocześnie przyspieszając rozwój krajowych alternatyw. Mimo szybkiego postępu firmy chińskie — z Huawei na czele — nadal pozostają w tyle za Nvidią i mają ograniczenia w skali produkcji oraz wydajności.
Kluczowe wąskie gardła decydują o długoterminowej równowadze: Kontrola nad kluczowymi elementami produkcji chipów — maszynami EUV firmy ASML oraz produkcją TSMC na Tajwanie — poważnie ogranicza dostęp Chin do najnowocześniejszych technologii. W efekcie zarówno USA, jak i Chiny inwestują ogromne środki w rozwój własnych mocy produkcyjnych, co sprzyja częściowemu „odsprzęganiu” (decoupling), a nie całkowitemu zerwaniu współpracy.
13 stycznia 2026 roku administracja Donalda Trumpa formalnie zatwierdziła eksport chipów Nvidia H200 do Chin, odwracając wielomiesięczne ograniczenia dotyczące drugiego najmocniejszego procesora AI tej firmy. Zgoda była jednak warunkowa: obejmowała m.in. 25-procentową opłatę od sprzedaży, wymogi bezpieczeństwa oraz zakaz wykorzystania chipów do celów wojskowych.
Jak podała agencja Reuters, zaledwie 24 godziny później chińskie służby celne miały poinstruować urzędników, że chipy nie zostaną dopuszczone do wjazdu. Równolegle chińscy urzędnicy wezwali krajowe firmy technologiczne i zalecili im, by nie kupowały tych procesorów.
To wydarzenie idealnie obrazuje szerszą rozgrywkę geopolityczną między Waszyngtonem a Pekinem. Obie strony wykorzystują politykę chipową jako narzędzie negocjacyjne, być może w kontekście planowanej na kwiecień wizyty prezydenta Trumpa, który ma spotkać się z Xi Jinpingiem.
Nvidia H200 oferuje około sześciokrotnie większą moc obliczeniową niż H20 — poprzednio najlepszy chip dopuszczony przez USA do sprzedaży w Chinach. W sytuacji, gdy wymagania obliczeniowe treningu najbardziej zaawansowanych modeli AI podwajają się mniej więcej co sześć miesięcy od 2018 roku, dostęp do takich układów staje się kluczowym czynnikiem decydującym o tempie rozwoju sztucznej inteligencji.
H200 jest również symboliczną granicą tego, co USA są gotowe udostępnić Chinom w zakresie technologii AI. Jeszcze bardziej zaawansowany procesor Nvidii — Blackwell — pozostaje zablokowany.
Dla chińskich gigantów technologicznych, takich jak Alibaba, Tencent, Baidu czy ByteDance, możliwość zakupu H200 w dużej skali znacząco przyspieszyłaby ich rozwój w dziedzinie AI — zwłaszcza że Huawei wciąż ma trudności z dorównaniem wydajności układów Nvidii.
Według analityków branżowych chińskie firmy technologiczne miały już złożyć zamówienia na ponad dwa miliony chipów H200, co znacząco przewyższa dostępne zapasy Nvidii szacowane na około 700 tysięcy sztuk.
Amerykańskie podejście do eksportu zaawansowanych półprzewodników opiera się na wielowarstwowym systemie ograniczeń i warunkowego dostępu. To właśnie tutaj rozgrywa się główna „linia frontu” współczesnej wojny technologicznej USA–Chiny.
Od października 2022 roku USA zakazały eksportu chipów AI do Chin, jeśli przekraczają one określone progi wydajności. Celem jest utrzymanie przewagi w rozwoju sztucznej inteligencji oraz ograniczenie transferu technologii, który mógłby wspierać chiński sektor przemysłowy i wojskowy.
Z tego punktu widzenia zatwierdzenie eksportu H200 było istotnym wyjątkiem. CEO Nvidii Jensen Huang od dawna lobbował na rzecz szerszego dostępu do rynku chińskiego, argumentując, że globalna sprzedaż jest kluczowa dla konkurencyjności amerykańskich firm, a zbyt restrykcyjna polityka eksportowa może jedynie przyspieszyć rozwój chińskich alternatyw.
W Waszyngtonie stanowisko to ma wielu krytyków, którzy twierdzą, że eksport zaawansowanych chipów osłabia strategiczną przewagę USA budowaną latami poprzez kontrolę eksportu.
Austin Lyons, analityk półprzewodników i autor newslettera „Chipstrat” w Creative Strategies, komentuje:
„To racjonalne, że Huang i jego akcjonariusze chcą sprzedawać do Chin nawet przy 25-procentowych taryfach. Pytanie jednak, czy argumentacja Huanga jest wiarygodna. Jest w niej prawda — ograniczenia mogą wymuszać innowacje. Nawet jeśli chińskie chipy nie mają dostępu do najnowocześniejszych procesów technologicznych, wciąż można budować centra danych AI zdolne trenować i obsługiwać duże modele językowe.
Chiny mogą obrać różne strategie — przykładem jest przejęcie Groq przez Nvidię, firmy, która trenowała i obsługiwała duże modele LLM na chipach 14 nm produkowanych przez GlobalFoundries. Mniej wydajne chipy i starsza pamięć mogą być łączone z ciekawymi architekturami i nadal rozwijać AI.
Albo po prostu mogą kupić H200 — i wtedy chińskie firmy mają mniejszą motywację do szukania obejść.”
Pekin wielokrotnie określał amerykańskie ograniczenia eksportowe jako dyskryminujące i będące nadużyciem polityki handlowej. Początkowe doniesienia o blokadzie celnej i ostrzeżeniach dla firm sugerowały całkowite odrzucenie H200. Jednak sytuacja wydaje się bardziej złożona.
Według Nikkei Asia, powołującego się na źródła zaznajomione ze sprawą, chiński rząd centralny przygotowuje przepisy, które miałyby regulować całkowity wolumen zaawansowanych chipów AI kupowanych przez krajowe firmy od zagranicznych dostawców — bez wprowadzania całkowitego zakazu.
Taka strategia pozwoliłaby Chinom jednocześnie wspierać krajowy rozwój półprzewodników oraz utrzymać dostęp do technologii potrzebnych chińskim gigantom technologicznym.
Ambicje Chin w sektorze półprzewodników są ogromne, a rozwój przemysłu w ostatnich latach był bardzo szybki. Mimo to branża nadal napotyka poważne ograniczenia. Huawei stał się głównym krajowym graczem w obszarze komponentów AI, a jego seria Ascend jest pozycjonowana jako alternatywa dla Nvidii. Jednak porównania wydajności wciąż wskazują na wyraźną lukę.
Dodatkowo Huawei ma ograniczoną możliwość produkcji chipów na dużą skalę, ponieważ opiera się na krajowych fabrykach, które nie dorównują jakością i wydajnością firmom znajdującym się w orbicie wpływów USA — przede wszystkim TSMC.
Jednocześnie Chiny szybko rozwijają produkcję starszych chipów („legacy”) wykorzystywanych w elektronice użytkowej i motoryzacji. To element strategii budowania globalnych zależności w segmentach, gdzie liczy się przede wszystkim koszt i skala, np. w pojazdach elektrycznych czy sprzęcie AGD.
Chińskie ambicje rozbijają się o fundamentalne ograniczenie technologiczne: maszyny niezbędne do produkcji najnowocześniejszych chipów.
Holenderska firma ASML posiada globalny monopol na systemy litografii EUV (Extreme Ultraviolet) — niezwykle drogie urządzenia konieczne do produkcji półprzewodników w najbardziej zaawansowanych procesach technologicznych. Bez maszyn EUV, których cena może wkrótce przekroczyć 600 milionów euro za sztukę, produkcja chipów w topowych procesach staje się praktycznie niemożliwa.
Były francuski minister finansów Bruno Le Maire, obecnie specjalny doradca ASML, powiedział podczas wydarzenia, w którym uczestniczył autor artykułu w listopadzie:
„ASML buduje najbardziej zaawansowane maszyny litograficzne na świecie, wykorzystując głębokie ultrafiolety do trawienia krzemowych wafli do poziomu 2 nanometrów — to 100 tysięcy razy cieńsze niż ludzki włos. To technologia unikalna w skali świata i prawdopodobnie największy europejski atut technologiczny. Te niezwykłe maszyny powstają w Eindhoven i są wysyłane do Chin, Tajwanu i USA.”
Pozycja ASML opiera się na dekadach doświadczenia oraz łańcuchu dostaw, w którym kluczową rolę odgrywają unikalne zależności, m.in. od niemieckiej firmy Zeiss dostarczającej precyzyjną optykę i ultradokładne lustra wykorzystywane w procesie EUV.
Dla Chin jest to strategiczny punkt blokady, którego nie da się łatwo obejść. ASML, pod presją rządów USA i Holandii, nie sprzedaje najbardziej zaawansowanych systemów klientom z Chin. Stworzenie alternatywy „China-first” wymagałoby odtworzenia kompetencji ASML oraz całego ekosystemu dostawców.
Austin Lyons uważa, że alternatywy istnieją, ale są skrajnie niepraktyczne i niepewne:
„Bez EUV Chiny mogą próbować produkować mniejsze tranzystory metodą wielokrotnego wzorcowania DUV. To będzie miało bardzo niską wydajność, więc koszt jednego układu będzie wysoki, ale pozwoli na stopniowe zmniejszanie tranzystorów. Ostatecznie jednak potrzebowaliby EUV. Konserwatywny scenariusz, że do 2030 roku Chiny stworzą realną alternatywę dla ASML, jest mało prawdopodobny — zwłaszcza jeśli będą próbować kopiować strategię ASML.”
Dodał także, że wymagałoby to stworzenia całego łańcucha dostaw:
„Trudne jest uzyskanie plazmy generowanej laserowo jako źródła światła EUV. Trudne jest dopracowanie optyki (a Zeiss niczego im nie sprzeda). Trudne jest stworzenie mechatroniki pozwalającej szybko przesuwać wafle i osiągać wysoką przepustowość. Mimo to istnieje niewielka szansa, że pracują nad alternatywami. To mało prawdopodobne, ale amerykańskie startupy, takie jak Substrate i xLight, eksplorują ten obszar. Jeśli amerykańscy przedsiębiorcy myślą nieszablonowo, jest szansa, że Chiny też mogą.”
ASML nie jest jedynym strategicznym „wąskim gardłem” w globalnym łańcuchu dostaw chipów. Tajwańska firma TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company) odgrywa równie kluczową rolę.
TSMC produkuje zdecydowaną większość najbardziej zaawansowanych chipów na świecie. Wraz z innymi firmami z Tajwanu odpowiada za ponad 37% globalnej produkcji półprzewodników. To właśnie tam wytwarzane są procesory Nvidia H200 i Blackwell, chipy mobilne Apple oraz komponenty dla większości globalnych gigantów technologicznych.
Taka koncentracja produkcji tworzy podatność, którą zarówno Waszyngton, jak i Pekin dostrzegają od lat. Tajwan leży około 160 kilometrów od kontynentalnych Chin, a stanowisko Pekinu jest jednoznaczne: uznaje wyspę za prowincję, która musi zostać „zjednoczona” z kontynentem.
USA odpowiadają na to zagrożenie wspieraniem krajowej produkcji — TSMC buduje fabrykę w Arizonie, a Samsung rozwija inwestycje w pobliżu Austin w Teksasie. Jednak odtworzenie tajwańskiego ekosystemu produkcyjnego to przedsięwzięcie wieloletnie i kosztujące dziesiątki miliardów dolarów. Nawet optymistyczne scenariusze zakładają, że USA pozostaną zależne od produkcji na Tajwanie w średnim i długim horyzoncie.
Pomimo stanowiska w sprawie „reunifikacji” Chiny nie zdecydowały się dotąd na siłowe przejęcie Tajwanu. Powody są militarne i dyplomatyczne, ale czynnik półprzewodników również ma znaczenie. Najnowocześniejsze fabryki chipów są wyjątkowo delikatne, a ich funkcjonowanie zależy od globalnych dostaw sprzętu, materiałów i know-how — które w warunkach konfliktu mogłyby się załamać.
Skutki gospodarcze dla świata byłyby katastrofalne, a Chiny musiałyby ponieść ciężar sankcji i izolacji międzynarodowej bez uzyskania realnej korzyści: zdolności produkcyjne, które czynią Tajwan strategicznie wartościowym, mogłyby przestać działać.
Dla firm zależnych od globalnego łańcucha dostaw chipów kluczowym wnioskiem jest konieczność budowania elastyczności w zakupach i planowaniu. Konkretne decyzje polityczne będą zależne od dynamicznie zmieniających się relacji dyplomatycznych.
Jednak pewne trendy wydają się trwałe niezależnie od zmian geopolitycznych. Zarówno USA, jak i Chiny inwestują ogromne środki w rozwój własnych mocy produkcyjnych, aby ograniczyć wzajemną zależność. Ten kierunek prawdopodobnie się utrzyma niezależnie od tego, co wydarzy się w kwietniu podczas szczytu Trump–Xi — nawet jeśli dojdzie do częściowej normalizacji relacji.
25-procentowa opłata na eksport H200 wygląda na „umiarkowany” model, który amerykańska administracja i amerykańskie firmy mogą zaakceptować i potencjalnie zastosować ponownie w przyszłości dla innych produktów. Pomimo agresywnej retoryki USA mogą woleć opodatkowywać relacje technologiczne z Chinami zamiast całkowicie je zrywać.
To byłaby droga środka pomiędzy wezwaniami do pełnego „odsprzęgnięcia” gospodarczego a interesami globalnych amerykańskich gigantów technologicznych.
Radio Piotrków 📬 napisz wiadomość | Opublikowano: 5 lutego 2026
Autor: Direct Industry / Andrea Nepori / Przedruk | Kopiowanie lub rozpowszechnianie treści bez zgody redakcji zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone © Radio Piotrków