Zdjęcie ilustracyjne
W ostatnich dniach pojawiło się sporo niepokoju dotyczącego rzekomego „nowego podatku od fotowoltaiki”. Wszystko za sprawą interpretacji Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, która została nagłośniona w mediach ogólnopolskich. Czy właściciele domowych instalacji powinni się obawiać wyższych rachunków?
Eksperci uspokajają – w większości przypadków nie ma powodów do obaw.
Skąd całe zamieszanie?
Sprawa dotyczy interpretacji przepisów o podatku VAT w kontekście energii elektrycznej oddawanej do sieci przez prosumentów. W analizowanym przypadku pytanie zadał jeden z powiatów, który posiada instalację fotowoltaiczną i chciał ustalić, czy energia przekazywana do sieci podlega opodatkowaniu.
Dyrektor KIS uznał, że w takiej sytuacji VAT powinien być naliczany od całości energii wprowadzanej do sieci. Informacja ta została jednak szybko uogólniona, co wywołało falę niepokoju wśród właścicieli prywatnych instalacji.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Najważniejsza informacja jest taka, że interpretacja dotyczy konkretnego przypadku i nie obejmuje osób fizycznych korzystających z instalacji fotowoltaicznych na potrzeby własnego gospodarstwa domowego.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, produkcja energii przez prosumenta, który nie prowadzi działalności gospodarczej, nie jest traktowana jako działalność gospodarcza. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy domów jednorodzinnych w Piotrkowie i powiecie nie muszą rozliczać VAT od energii oddawanej do sieci.
Kiedy może pojawić się obowiązek podatkowy?
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku większych instalacji. Eksperci wskazują, że jeśli instalacja ma dużą moc (np. powyżej 50 kW) lub generuje stały dochód, jej właściciel może zostać uznany za podatnika VAT.
Dotyczy to przede wszystkim:
samorządów,
firm,
gospodarstw inwestujących w większe farmy fotowoltaiczne.
To właśnie te podmioty najczęściej zgłaszają wątpliwości i nie zgadzają się z aktualną interpretacją fiskusa.
System prosumencki bez zmian
Warto przypomnieć, że od kwietnia 2022 roku obowiązuje tzw. system depozytu prosumenckiego. Nadwyżki energii są sprzedawane po cenach hurtowych, a uzyskane środki trafiają na konto prosumenta i mogą być wykorzystane na obniżenie przyszłych rachunków za prąd.
Nowa interpretacja nie zmienia zasad funkcjonowania tego systemu dla zwykłych użytkowników.
Spokój zamiast paniki
Choć nagłówki o „podatku od fotowoltaiki” mogą brzmieć niepokojąco, rzeczywistość jest znacznie bardziej spokojna. Dla większości mieszkańców regionu, którzy zainwestowali w panele słoneczne, nic się nie zmienia.
Eksperci podkreślają, że każda interpretacja podatkowa dotyczy konkretnego stanu faktycznego i nie powinna być automatycznie stosowana do wszystkich przypadków.
Na dziś jedno jest pewne – właściciele domowych instalacji w Piotrkowie Trybunalskim mogą spać spokojnie.
REKLAMA