🔴 ON AIR
W przestrzeni publicznej od miesięcy głośno zapowiadano nadejście kompleksowego programu, który ma odbudować drastycznie kurczące się pogłowie trzody chlewnej w naszym kraju. Projekt ostatecznie powstał i został oficjalnie przekazany szefowi resortu rolnictwa do wdrożenia. Na papierze cele wyglądają imponująco. Jak tłumaczy Janusz Terka (na zdj.), strategia z założenia stanowi zbiór rozwiązań mających uzdrowić trudną sytuację w sektorze, doprowadzić do jego dynamicznego rozwoju oraz trwale zlikwidować wieloletnią zapaść. Działacz zaznacza jednak, że obok pozytywnych haseł pojawia się długa lista niepokojących znaków zapytania, na które hodowcy do dziś nie uzyskali jasnych odpowiedzi.
Głównym zarzutem wysuwanym przez rolnika z powiatu piotrkowskiego jest niemal całkowity brak szerokich konsultacji społecznych w trakcie przygotowywania założeń. Zdaniem Terki projektowanie przyszłości rynku mięsa wieprzowego odbyło się bez realnego udziału i wpływu środowiska produkcyjnego. Choć formalnie w gremium tworzącym dokument zasiadali delegaci Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus” oraz Niezależnego Związku, to według eksperta ich obecność nie gwarantowała reprezentatywności dla całego sektora w Polsce.
Janusz Terka zwraca uwagę, że wspomniane organizacje reprezentują jedynie ściśle określoną, wąską grupę producentów. Zadaje przy tym fundamentalne pytanie o los całej reszty rolników, którzy zostali całkowicie odcięte od możliwości współdecydowania o swoim losie. Działacz reprezentuje gospodarstwa prowadzące chów w cyklu otwartym i głośno zastanawia się, czy ktokolwiek w tym zespole pamiętał o specyfice i interesach takich miejsc jak jego własne, skoro zabrakło tam ich bezpośredniego przedstawiciela. Według jego oceny teoretycznie każdy mógł zgłosić akces do prac, jednak w praktyce proces ten został zablokowany przez hermetyczne środowisko twórców.
Reprezentant rolniczej „Solidarności” opisuje to ciało jako bardzo wąską grupę, która podjęła się zadania i konsekwentnie nie pozwalała na rozszerzenie swojego składu o kolejnych ekspertów. Janusz Terka wymienia w tym kontekście nazwiska wybitnych specjalistów, takich jak Maciej Perzyna, świetny fachowiec w dziedzinie ASF i weterynarii, a także Michał Budzyński czy Alina Ojdana. W opinii hodowcy osoby te posiadały ogromną wiedzę merytoryczną i z pewnością chciały wspomóc proces tworzenia dokumentu, jednak celowo nie umożliwiono im wzięcia udziału w pracach. W konsekwencji Terka ocenia reprezentację samych rolników jako drastycznie niewystarczającą.
Podczas gdy strona społeczna i niezależni eksperci zostali odsunięci od stołu negocjacyjnego, zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w przypadku przetwórców oraz globalnych graczy rynkowych. Janusz Terka wprost wskazuje, że wielkie koncerny mięsne posiadały w tym zespole wyjątkowo silną i sprawną reprezentację. To właśnie ci giganci, według relacji działacza, intensywnie lobbowali za nadaniem strategii obecnego kształtu. Rolnik nie neguje faktu, że przetwórcy powinni mieć swój głos w dyskusji, jednak razi go rażąca dysproporcja sił i marginalizowanie rolników rodzinnych.
Najbardziej bulwersujący dla środowiska pozostaje jednak fakt, że przez cały okres trwania prac projektowych jego założenia były trzymane w ścisłej tajemnicy. Janusz Terka pyta retorycznie, czy w dokumencie ukryto zapisy, które celowo próbowano zataić przed środowiskiem wsi. Podkreśla, że sytuacja, w której rolnicy nie mogą poznać założeń aktu prawnego bezpośrednio ich dotyczącego na etapie jego tworzenia, jest głęboko nieprawidłowa. Terka dodaje, że jeszcze tydzień czy miesiąc temu, gdy prace dobiegały końca, nikt z pracujących w chlewniach Polaków nie miał pojęcia, co znajduje się w finalnej wersji.
Brak transparentności rodzi poważne obawy o to, czy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zdoła skutecznie wdrożyć te pomysły. Resort doskonale zdaje sobie sprawę, że dokument wypracowała zamknięta grupa działaczy, a nie autentyczni reprezentanci całej branży. Janusz Terka przypomina, że to już czwarta strategia w historii polskiego w tym sektorze, a poprzednie programy poniosły fiasko właśnie dlatego, że były pisane przez oderwaną od realiów mniejszość.
Dodatkowy niesmak budzi aspekt finansowy całego przedsięwzięcia. Janusz Terka ujawnia, że przygotowanie dokumentu zostało sfinansowane ze środków pochodzących bezpośrednio z Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego, czyli z pieniędzy wypracowanych przez samych hodowców. Zdaniem działacza, sięgając po fundusze rolników, twórcy mieli moralny i prawny obowiązek regularnego informowania o postępach prac. Tymczasem hodowcy zostali pozostawieni w całkowitej niewiedzy i dziś muszą zadawać sobie pytanie, czy nowa strategia ma służyć polskim gospodarstwom rodzinnym, czy też interesom zagranicznych koncernów integracyjnych.
Radio Piotrków 📬 napisz wiadomość | Opublikowano: 12 października 2026
Autor: Cenyrolnicze.pl | Kopiowanie lub rozpowszechnianie treści bez zgody redakcji zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone © Radio Piotrków