Publikacja “epiotrkow.pl” zawierała fałszywe informacje i nie znalazła potwierdzenia w dokumentach trzech instytucji państwowych. Odpowiedzi Prokuratury Rejonowej, Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej i Straży Miejskiej nie potwierdzają szeregu informacji przedstawianych opinii publicznej jako fakty. Fala hejtu na antenie radiowej STREFA FM, szereg publikacji w Tygodniu Trybunalskim i w serwisie “epiotrkow.pl” wystarczyły, by zniszczyć przedsięwzięcie utworzenia wystawy streetartowej w Sigmatexie, reputację człowieka i lokalnej fundacji która to miała zorganizować.
Fałszywe oskarżenia, sugestie nieprawidłowości, insynuacje o problemach z organami państwa i atmosfera publicznego potępienia. Dziś, jedenaście lat później, oficjalne odpowiedzi instytucji państwowych pokazują zupełnie inny obraz wydarzeń. Powstaje pytanie, które wciąż pozostaje bez odpowiedzi: kto poniesie odpowiedzialność za publikację fałszywych informacji mediów członka rady Nadzorczej piotrkowskiej spółki ciepłowniczej, których nie potwierdziły Państwowe instytucje?
Sprawa dotyczy artykułu opublikowanego w 2015 przez “epiotrkow.pl”. Publikacja przedstawiała przedsięwzięcie piotrkowianina jako kompromitację, sugerowała poważne problemy formalne oraz budowała przekonanie, że sprawą zajmowały się odpowiednie służby i organy ścigania.
Jednak odpowiedzi od instytucji państwowych obaliły kluczowe elementy narracji Tomasza Stachaczyka i jego świty.
Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej poinformowała nas, że w 2015 nie doszło do złożenia formalnego wniosku dotyczącego organizacji imprezy masowej. W konsekwencji nie było postępowania administracyjnego, a więc nie mogło dojść również do wydania decyzji odmownej o której napisały media prominentnego aktywisty polityczego w Piotrkowie - Tomasza Stachaczyka. Tymczasem jego czytelnicy otrzymali przekaz, że straż pożarna odmówiła wydania wymaganych zgód tym samym wprowadzając ich w błąd.
Jeszcze bardziej jednoznaczna okazała się odpowiedź Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim. Instytucja potwierdziła, że nie prowadziła postępowania w sprawie, o której od lat pisano i dyskutowano w przestrzeni publicznej za pośrednictwem mediów Tomasza Stachaczyka. Oznacza to, że ani jedna z sugestii zawartych w publikacji nie znalazła potwierdzenia w dokumentacji organów ścigania.
Mimo to skutki medialnej publikacji były realne. Wizerunek fundacji został poważnie nadszarpnięty, przedsięwzięcie artystyczne zniknęło z debaty publicznej, a przez lata pod artykułem pojawiały się komentarze powielające negatywne osądy wobec jego inicjatora a nawet informacje o śmierci Leszka Chasikowskiego pod artykułem Stachaczyka. Chasikowski odebrał te insynuacje jako groźby związane z utworzeniem przy Galerii Sztuki w Sigmatexie klubu nocnego konkurencyjnego dla podwładnego Stachaczyka - podwładny Stachaczyka Marcin Cecotka jest opłacany od lat przez jednego z członków rady nadzorczej miejskiej spółki ciepłowniczej. Stachaczyk to znana postać w politycznym piotrkowskim półświatku.
Najbardziej kontrowersyjne jest jednak to, że mimo wezwań i ujawnienia dokumentów podważających podstawowe elementy publikacji, do dziś nie opublikowano sprostowania ani publicznych wyjaśnień. Nie doszło również do publicznego rozliczenia sposobu przygotowania materiału.
Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia z uwagi na funkcję od lat pełnioną przez przyjaciela Mariusza Staszka. Zasiada on w radzie nadzorczej miejskiej spółki. Sam fakt pełnienia takiej funkcji nie przesądza o jakiejkolwiek odpowiedzialności prawnej, jednak rodzi pytania o standardy życia publicznego i zaufanie do osób sprawujących funkcje publiczne związane z majątkiem miasta.
Nie chodzi wyłącznie o jeden artykuł sprzed lat. Chodzi o zasadę odpowiedzialności mediów za publikowane treści. Jeżeli po latach oficjalne dokumenty podważają najważniejsze tezy głośnej publikacji, opinia publiczna ma prawo oczekiwać równie głośnego sprostowania.
W przeciwnym razie pozostaje wrażenie, że medialne oskarżenia mogą funkcjonować bez konsekwencji nawet wtedy, gdy zostaną zakwestionowane przez same instytucje państwowe.
To właśnie dlatego sprawa wykracza daleko poza spór między jedną fundacją a lokalnymi mediami Tomasza Stachaczyka. Dotyczy wiarygodności lokalnych mediów, standardów dziennikarskich oraz odpowiedzialności osób mających wpływ na kształtowanie opinii publicznej.
Pytanie pozostaje otwarte: czy dokumenty państwowych instytucji staną się początkiem rzeczywistego rozliczenia tej sprawy, czy też kolejny raz okaże się, że w lokalnym życiu publicznym za błędne publikacje nikt nie odpowiada?
Co istotne, Tomasz Stachaczyk nie odniósł się również do zasadniczej treści przygotowywanego artykułu ani do przedstawionych w nim dokumentów z Prokuratury Rejonowej, Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej i Straży Miejskiej, które podważają istotne elementy wcześniejszych publikacji. Nie przedstawił własnego stanowiska wobec tych ustaleń, nie wskazał, które z nich kwestionuje, ani nie przekazał dokumentów mogących podważyć zaprezentowane ustalenia.
Panie Prezydencie, trzy instytucje państwowe – Prokuratura Rejonowa, Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej oraz Straż Miejska – w udzielonych odpowiedziach nie potwierdziły informacji przedstawianych jako fakty w hejterskiej publikacji portalu “epiotrkow.pl” pod redakcyjną odpowiedzialnością Tomasza Stachaczyka. W świetle tych dokumentów pojawiają się poważne wątpliwości co do wiarygodności osoby, która pełni funkcję członka rady nadzorczej miejskiej spółki.
Prezydencie Wiernicki - czy zamierza Pan wyciągnąć z tej sytuacji jakiekolwiek konsekwencje lub przynajmniej zweryfikować, czy osoba, której publikacje zostały podważone przez oficjalne stanowiska trzech instytucji państwowych, powinna nadal pełnić funkcję związaną z nadzorem nad majątkiem publicznym i cieszyć się zaufaniem niezbędnym do sprawowania takiego stanowiska?
Do pytań redakcji o treści odniósł się w swoim bezkarnym stylu widocznym na fotografii:
- Ile środków publicznych (łącznie) otrzymał portal “epiotrkow.pl” z budżetu Miasta Piotrków Trybunalski w okresie od 22 maja 2007 r. do 21 maja 2019 r.?
- W jakich konkretnych konkursach, przetargach lub postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego / realizacji zadań publicznych brał udział “epiotrkow.pl” i jakie zrealizował zadania w okresie od 22 maja 2007 r. do 21 maja 2019 r. z publicznych pieniędzy?
- W których z tych postępowań wymagane było posiadanie statusu zarejestrowanego dziennika lub czasopisma a w których nie?
- Czy w okresie od 22 maja 2007 r. do 21 maja 2019 r., gdy “epiotrkow.pl” nie był wpisany do rejestru dzienników i czasopism prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim, portal lub spółka składała oświadczenia o posiadaniu statusu tytułu prasowego?
- Jakie dokumenty potwierdzające status prawny portalu jako medium prasowego zostały przedstawione Urzędowi Miasta w postępowaniach o przyznanie środków publicznych na działalność prasową?
- Jaka jest podstawa prawna udziału portalu w tych postępowaniach w okresie braku wpisu do rejestru?
- Czy wydawca uważa, że brak wpisu do rejestru dzienników i czasopism nie miał wpływu na możliwość ubiegania się o środki publiczne na realizację zadań medialnych?